8 marca 2014

"Brzoskwinie dla księdza proboszcza" - Joanne Harris



Tytuł: "Brzoskwinie dla księdza proboszcza"
Tytuł oryginału: "Peaches for Monsieur le Cure"
Autor: Joanne Harris
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 484


"Bo Życie gra nieczysto, odmienia role, wyciąga ci karty z ręki, a czasem wymazuje z nich wszystkie obrazki..." - J. Harris

"Pewni ludzie spędzają całe życie czekając na pociąg, tylko potem się okazuje, że nawet nie dotarli na dworzec" - J. Harris 
"Brzoskwinie dla księdza proboszcza" to trzecia część historii opowiadającej o Vianne Rocher. Została wydana w 2013 roku, także nie wiadomo jeszcze czy pojawią się kolejne. Moim zdaniem autorka nie powinna kontynuować tej serii i zakończyć ją na tej właśnie książce, która w moim odczuciu, już była delikatnie naciągana.

Jeśli ktoś czytał moje opinie na temat dwóch poprzednich tomów to doskonale wie, że bardzo mi się podobały i byłam nimi zachwycona. W przypadku "Brzoskwini dla księdza proboszcza" ten czar się ulotnił i pozostawił po sobie niedosyt. Jednak nie oznacza to, że książka jest zła. Czyta się ją z zaciekawieniem. Było po prostu za mało czekolady.

Vianne od czterech lat wraz z dwiema córkami i ukochanym mężczyzną mieszka w Paryżu. Są szczęśliwi i wiodą spokojne życie. Jednak pewnego dnia w ręce kobiety trafia list. Ktoś kiedyś powiedział Vianne, że zmarli, pomimo tego, że są martwi, potrafią przesłać list. Dokładnie tak było w tym przypadku. Idąc za wskazówkami, które zawarte były na starej kartce schowanej w kopercie, Vianne powraca do Lansquenet, by zerwać brzoskwinie z pewnego drzewa i zaprowadzić za pomocą swoich zdolności porządek w miasteczku.

 W Lansquenet wiele się zmieniło. Miasteczko, w którym przed kilkoma laty pewna kobieta zaprowadziła wielkie zmiany było nie do poznania. Z dwoma córkami u boku, Vianne, osiedla się tu z powrotem na pewien czas. Wielu z mieszkańców tego nie pochlebia, jednak niektórzy są niezmiernie szczęśliwi, że po latach rozłąki mogli znowu spotkać się z magiczną przyjaciółką. Josephine, pomimo tego, że bardzo się ucieszyła na widok Vianne, podchodziła do niej z pewnym dystansem. Skrywa ona tajemnicę, którą zdradziła tylko na spowiedzi. Co takiego wydarzyło się w życiu pani Muscat? Jaki wpływ będzie to miało na kontakty z Vianne?
Jednak większą zagadką dla głównej bohaterki będzie Reynaud, który nie radzi sobie z własnym życiem po tym jak do miasteczka sprowadzili się muzułmanie. Początkowo było ich mało, jednak z czasem przybywało coraz więcej, aż w końcu stworzyli oni własne osiedle. Pomiędzy nimi, a mieszkańcami Lansquenet doszło do poważnej kłótni, którą Vianne będzie starała się zażegnać. Stosunki pomiędzy proboszczem, a Vianne widocznie ulegną poprawie i wspólnie stawią oni czoła problemom. Co z tego wyniknie i czy wiele osób na tym ucierpi? Tego nie mogę wam zdradzić.

W tej części bardzo mało dowiadujemy się o głównej bohaterce, jej życiu czy życiu Anouk. Ich wątki są bardzo ubogie, a akcja skupia się głównie na nowych bohaterach. I chyba to sprawiło, że książka, w mojej opinii, nie jest na równi ze swoimi poprzedniczkami. Wolałabym aby to głównie problemy Vianne, Roux'a i ich córek rozgrywały się na stronach opowieści. Zbyt dużo nowych bohaterów, którzy pochłonęli urok i czar. Pomimo tego uważam, że książka jest dobra i jeśli ktoś przeczytał "Czekoladę" i "Rubinowe czółenka", powinien po nią sięgnąć.


17 komentarzy:

  1. Ale fajnie piszesz! "Było po prostu za mało czekolady." - Jakbym dostała brzoskwinie zamiast obiecanej czekolady, też nie byłabym zadowolona. ;) Tak to bywa z kolejnymi tomami (czy nawet sezonami, bo ten problem pojawia się i w serialach), w pewnym momencie coś się psuje: albo nowi bohaterowie zajmują zbyt dużo miejsca, albo akcja zwolniła, albo... Można wymieniać i wymieniać. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam nigdy wcześniej o tej książce, ale chyba jednak się na nią nie skuszę, ponieważ obecnie mam zbyt dużo innych zaległości książkowych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede mną najpierw "Czekolada". Czasami warto skończyć, niż pisać coś na siłę. Czytelników oszukać się nie da.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam i musiała bym najpierw przeczytać poprzedniczki żeby móc ocenić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj raczej się na nią nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny tekst! Bardzo dobrze się czytało :) Może to przez ta brzoskwinię było za mało czekolady, dosłódź sobie poprzednimi częściami i się wyrówna ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam teraz czasu na rozpoczynanie kolejnych cyklów, więc ten chyba sobie daruję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz słyszę o tej serii, jednak jakoś nie czuję się do niej przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też nie słyszałam jeszcze o tej serii. Skoro dwa pierwsze tomy są ciekawe, to może się skuszę. Tyle, że wtedy będę musiała też sięgnąć po trzeci i pewnie się rozczarować, ale chyba warto spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją w planie do przeczytania, bo zapoznałam się już z pierwszą częścią.

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę najpierw przeczytać poprzednie części :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie czytałam żadnej części, ale wydaje się ciekawa, szkoda tylko, że w tej części już nie ma tego czaru :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Serii nie znam. Szkoda, że ta trzecia część jest naciagana. Nie lubię jak serie właśnie sa naciagane i pisane na siłę. Czasami więcej nie znaczy lepiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po tę serię raczej nie sięgnę. Bo co rozczarowywać się pod sam koniec? :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak przeczytam dwie poprzednie to trzecią pewnie też przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Literatura zdecydowanie nie dla mnie, ale recenzja jest naprawdę bardzo dobra! ;)
    Dodaję do obserwowanych i zapraszam na mojego nowego bloga:
    http://kamilczytaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń